Rozdział 1: Iskra w Biurze
Monika, dwudziestoletnia petarda o ostrym języku i jeszcze ostrzejszym spojrzeniu, siedziała przy swoim biurku w open space, przewracając oczami na kolejną nudną prezentację. Jej długie, ciemne włosy opadały na ramiona, a obcisła bluzka podkreślała krągłości, które przyciągały spojrzenia – choć ona sama zdawała się tego nie zauważać. Była w związku z Dawidem, dwudziestoośmioletnim facetem, który w domu był czuły, ale w łóżku... cóż, brakowało mu ognia. Monika kochała go, ale gdzieś w głębi duszy czuła, że czegoś jej brakuje.
Tego dnia w biurze pojawił się Kuba, nowy kolega z działu marketingu. Wysoki, z zadziornym uśmiechem i pewnością siebie, która aż biła po oczach. Kiedy wszedł do pokoju, Monika uniosła brew, mierząc go wzrokiem. 'No, no, nowy towar w mieście,' pomyślała, gryząc końcówkę długopisu.
– Cześć, jestem Kuba. A ty musisz być tą Moniką, o której wszyscy gadają – rzucił, opierając się nonszalancko o jej biurko.
– Doprawdy? A co o mnie gadają? Że rozwalam system czy że rozwalam męskie ego? – odparła z kpiącym uśmieszkiem, nie odrywając od niego wzroku.
– Powiedzmy, że jedno i drugie. Ale wolę sam się przekonać – odpowiedział, a w jego oczach błysnęła prowokacja.
Monika zaśmiała się krótko, ale poczuła, jak jej ciało reaguje na tę chemię. Było w nim coś dzikiego, coś, czego Dawid nigdy nie miał. Przez resztę dnia Kuba znajdował każdą możliwą wymówkę, by koło niej krążyć – a to pytał o raporty, a to rzucał dwuznaczne komentarze.
– Wiesz, Monika, masz w sobie taki ogień, że mógłby spalić całe to biuro – powiedział w końcu, gdy stali sami przy ekspresie do kawy.
– Uważaj, bo mogę cię poparzyć – odcięła się, ale jej głos był niższy, bardziej zmysłowy. Poczuła, jak jej serce bije szybciej, a w głowie pojawiły się obrazy, których nie powinna mieć. Kuba zbliżył się o krok, jego zapach – mieszanka drewna i męskości – uderzył ją jak fala.
– Może lubię się sparzyć – mruknął, a jego dłoń musnęła jej ramię, niby przypadkiem. Monika zacisnęła usta, czując, jak jej ciało zdradza ją ciepłem między udami. Była mokra, cholernie mokra, i wiedziała, że to dopiero początek.
Tego wieczoru, wracając do domu, nie mogła przestać myśleć o Kubie. Dawid czekał na nią z kolacją, ale w jego oczach dostrzegła coś dziwnego – jakby wyczuwał, że coś się zmieniło. Usiadł obok niej na kanapie, a ona, wciąż rozpalona myślami o Kubie, spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
– Coś cię trapi, kochanie? – zapytała, choć sama była rozkojarzona.
– Nie, tylko... wyglądasz inaczej. Jakbyś była... podniecona – powiedział cicho, a w jego głosie było coś, co ją zaskoczyło. Nie złość, nie zazdrość, a... ciekawość?
Monika uniosła brew, czując, że to początek gry, której reguł jeszcze nie zna. Ale jedno było pewne – Kuba rozbudził w niej pragnienie, które musiało znaleźć ujście. I to wkrótce. W jej głowie już rodził się obraz – ona, Kuba, i ta dzika, nieokiełznana żądza, która sprawi, że będą się pocić i dyszeć, podczas gdy Dawid... cóż, może będzie patrzył. A może nawet mu się to spodoba.
Want to know how it ends?
This is just the opening chapter. Continue the saga — or write a steamy tale starring you.